Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Krawat Freda i szlaban
9.30
- Chlera! - krzyknełam wstając z łóżka - znów nie zadzwonił.
W tym momencie walnęłam z całej siły budzikiem o ziemię.
- Snape mnie zabija za kolejne spóxnienie - pomyślałam
Ubrałam się jakoś w pośpiechu. Zapomniałąm połowy części garderoby w tym mpodkolanówek ale nikt nie powinien zauwarzyć. Biegłam korytarzem, nagle minęłam Freda.
- Hannach - krzyknała za mną rudzielec - nie masz krawata!
- Cholera - zaklęłam pod nosem - z kim masz teraz lekcję?
- Z Hagridem - powiedział obojętnie.
- Dawaj! - podbiegłam do niego i siągnęłam mu pośpiesznie krawat z szyi. - oddam potem!
Włożyłam niedbale krawat na szyję i wbiegłam do klasy.
- Przepraszam za spóxninie - powiedziałam - panie profesorze.
Zajęłam miejsce obok Finnagana bo tylko on siedział sam.
- Panno Wilson - zaczął Snape - mysl pani że nie zauwarzę krawata Gryffindoru an pańskiej szyi.
- Inni nie zauwarzyli - powiedziaąłm kpiąco do nauczyciela eliksirów.
- Hufflepuf traci 50 punktów - odgryzł się.
- Przyzwyczaiłam sie - nie dawałam za wygraną.
- Kto ci dał ten krawat? - zapytał.
Brak odpowiedzi.
- Kto ci dał ten krawat! - teraz juz krzyczał.
- Fred Weasley - powiedziałąm niepewnie.
Wszyscy przenieśli wzrok na Rona. Ale Ron o dziwo patrzyła na mnie.
- Co się tak gapicie - zwróciłam sie do klasy - krawata nie widzieliście!?
- Panno Wilson, szlaban u mnie, w każdą sobtę - powiedział łagodnie Snape - z panną Granger, Panem Potterem i panem Weasleyem.
- Tak jest - powiedziałąm obojetnie - panie profesorze.
Lekcja było okropna, wychodząc z klasy ściągnęłam z szyi krawat i szłam go oddać właścicielowi.
- George! - krzyknełam wychodząc z zamku.
- Hannach, miło cię widzieć - uśmiechnąła się rudzielec.
- Oddasz to Fredowi?
- Jasne - złapał krawat do ręki.
- Narazie - pożegnałam chłopaka.
************
Stałam przed gabinetem Sneape`a by odbyc pierwszy szlaban. Po chwili nadeszli Potter, Granger i Weasley. Pierwsze wrażenie na ich widok nyło takie: "Super, kujon, wybraniec i kolejny Weasley". Snape wszedł do klasy a my za nim.
- Siadacie i się do siebie nie odzywacie - oznajmił - przez 3 godziny.
Wyciągłam kawałek pergaminu i zaczęłam skorać. Słowa same lały sie na kartkę. Nie zwracałam uwagi na to co piszę. Po chwili spostrzegłam że kartka jest pełna. Odczytałam nastepujące słowa:
" Glizdogonie, poślij Greybacka!... Avery, zabij ją!... Biegnij Luciuszu!... Crucio!... Zabij ich, szybko!... Bellatrix uciekaj!... Karkarow nas zdradził!... Uciekajcie!... Zabiję chłopaka!... Nie kłam zdrajco!... Zabij go Narcyzo!...Glizdobonie, nakarm nim Nagini!... Imperio!... Goyle, złap go!... Biegnij po Blacka!... Nie kłam... Zabije cię!... Łap Pottera!... Zabiję cię Evans!... Odsuń się Evans przyszłam po niego!... Avada Kadewara!..."
Ocknełam się nagl;e z zaczytania. Schowałam kartkę. PO trzech godzinach podeszłam do Harrego:
- Potter, gdzie jest gabinet Dyrektora?
- A niby dlaczego miałby ci powiedzieć? - pytała Granger.
- Ty jesteś koleżanką Freda i Georga? - zapytał Ron.
Wyciągnęłam kartkę z kieszeni i podałam ją Potterowi. Gdy Gryfoni przeczytali co na niej jest popatrzyli na mnie jak na wariatkę.
- Do końcu korytarza na drugim pietrze - powiedział Harry nie spuszczając mnie z oka chwilę poźniej - hasło "cytrynowy sorbet"
Biegłam do dyrektora. Podałam hasło a gobelin odskoczył. Wbiegłam do gabinetu dyrektora. Byłam tu tylko 2 razy w zyciu, jak z Fredem i Georgiem wysadzilismy szkolną ubikacje i gdy pobiłam Malfoya.
Podałam dyrektorowi kartke pod sam nos.
- Dzioeń dobry - powiedział miło - słyszałem o incydencie z krawatem pana Weasleya.
Rozłorzył pognieciona kartkę a szczęka opadła mu o kiilka centymetrów.
- C - co to jest - zapytał z niedowieżaniem.
- No własnie przyszłam sie pana spytać.
- Czy ty to napisałaś? - zapytał.
- Tak, ale troche tak nieświadomie - zawahałam się.
- Wiesz co to jest, prawda - zpytał głupio.
- Mysli pan że nie wiem kto to Greyback - walnęłam - to on mnie przecież pogryzł gdy byłam mała. Albo Avery, to on zabił mioch rodziców. Myśli pan że nie wiem co to za zaklęcia? Sama ich kiedyś użyłam, dobrze pan wie co to jest! Dobrze pan wie, czyje to rozkazy - teraz już krzyczałam.
Odsłoniłam przegubę lewej ręki. Widniał na niej mroczny znak.
- Niech pan nie mówi - zaczęłam - że nie wie pan że jestem wychowanką śmierciorzerców! Dobrze pan wie - darłam się - to pan mnie od nich zabrał do hogwartu! Znów się zaczyna.
Dumbledore milczał.
- Znów zaczynam mieć wizję, znów to wszystko widzę - krzyczałałam - znów mnie piecze lewa ręka! Znak jest czarny jak smoła! On wraca, słyszy pan, on wraca!...

Hannach 17/02/2007 17:57:43 [
Powrót]
Dołącz...
U mnie na lady-narcissa.blog.onet.pl jest nowa notka zapraszam:)
BeArcik 22/02/2007 13:09:59
| brak www IP: 83.30.192.142
Dziękuję że wybrałaś mój blog ze stowarzyszenia:) Świetna notka. Nie często spotyka się 15-letnią puchonkę śmierciożerczynię. Dosyć ślizgońskie usposobienie:) Czekam niecierpliwie na cią daklszy. lady-narcissa.blog.onet.pl
BeArcik 22/02/2007 11:00:58
| brak www IP: 83.30.192.142
Hey. Extra opo. Przeczytałm wszystko od początku. Dzięki że mnie dodałaś i mam nadzieję że mój blog Ci się spodoba tak bardzo lub mocniej niż twój mi.
Zapraszam do mnie www.d-jak-draco-m-jak-malfoy.blog.onet.pl
Mam nadzieję że sie zaprzyjaźnimy. Z przyjemnością będę się z Tobą wymieniać komentarzami.
Życzę powodzenia w dalszym pisaniu
Ok ja lecę napisać do mnie notkę. 3maj się pa
kasia 19/02/2007 15:04:22
| brak www IP: 217.116.100.239
eee...zatkało mnie. Nie wiem co mam powiedziec...jestem pod wrażeniem, twoja wyobraźnia jest super. Pozyc mi jej heh.
Luna Spirkins 18/02/2007 17:00:48
| brak www IP: 83.16.135.218
Hmmm... Dobrze powiedziałaś że chce go przeczytać... I mogę powiedzieć tylko jedno: WOW!! Musze przyznać że Tina miała rację mówiąc że jesteś dobra D
Sophie 17/02/2007 18:50:13
| brak www IP: 82.139.51.98
Lay by Tomoe for